Wednesday, August 8, 2012

SAL - MOJE DRZEWO

Kolejny SAL organizowany przez  Manue. Tym razem jest to drzewo z roznymi cudaczkami. Rozpoczal sie 1-go sierpnia i ma zakonczyc sie 15-go listopada.  
Drzewko jest kolorowe, w ulubionych kolorach projektantki. Tym razem niestety wychylilam sie i zamiast wielu kolorow, uzyje jednego DMC 816. Wyszywam na kanwie 16-tce.
Mam nadzieje, ze nie bede pozniej zalowac.

 Ze wzglegu na pore wakacyjna, dostalismy dwie pierwsze czesci razem, a termin wyslania zdjecia mija 1-go wrzesnia.
Pierwsza czesc skonczona.
 A to juz obie czesc. Do pierwszego jeszcze troche czasu, wiec spokojnie moge sie zajac prezentami dla pan z przedszkola.
Zdjecie jest robione komorka, pozna noca przy fatalnym swietle i dlatego zdjecie wyglada jak wyglada. W rzeczywistosci kanwa jest nadal biala.

Tuesday, August 7, 2012

HAWAJSKA LADY

Moje dziecko wrocilo z polkolonii i oswiadczylo mi, ze nastepnego dnia ma dzien hawajski i wszyscy powinni byc przebrani w hawajskie stroje. Wydawaloby sie, ze to nie jest zaden problem. W kazdym "dolarowcu" jest pelno kwiatuszkow, wiankow i spodniczek hawajski i wystarczy tam tylko pojechac i zafundowac stroj za pare groszy. Nic z tego. W jednym, najblizej domu, nie bylo nic co mogloby sie kojarzyc z Hawajami, a aby jezdzic po innych sklepach, bylo juz za pozno. Wyjechalysmy z domu okolo 19-tej.
Nie pozostalo mi nic jak wymyslic cos na poczekaniu. Papieru to u mnie w domu az nadto, wiec do spodenek kolazowek doszylam papierowe harmonijki.
 Wykorzystalam stary bukiety kwiatow, ktory przewalal sie z kata w kat.
 Z papieru dorobilam kwiatuszka,
 ktory we wlosach prezentowal sie jako tako.
 A tak wygladala moja dziewczyna z Hawajow:
I dzieki temu mamusia "dostala" nagrode, ktora wyladowala w brzuchu hawajki. A byla to tabliczka smacznej czekolady. I jak tu sie starac? :-)

Thursday, August 2, 2012

BRAZOLETKA

Jakos nie mialam do niej serca. Robilam i robilam, i wydawalo sie nie miec to konca. Az udalo mi sie zrobic kolejna brazoletke na szydelku, tym razem dla mojej mlodszej corki. Robilam taka sama w tamtym roku dla starszej corki. Znaleziona jak zwykle na raverly pod nazwa 7-Days Summer Bracelet
Na zrobienie brazoletki, wykorzystalam kupiony w Polsce kordonek i koraliki z moich starych zasobow.


Monday, July 30, 2012

VERVACO - Together Forever Wedding Sampler

Na zamowienie mojej siostry zrobilam obrazek slubny. Bylam mile zaskoczona, bo pomimo tylu ciekawych rzeczy dziejacych sie w kolo, wyszycie tego obrazka zajelo mi niecale dwa tygodnie.


Sunday, July 29, 2012

WROCILAM.........SKONCZONE SAL-e

Wakacje dla mnie juz sie skonczyly... NIESTETY....Szesc tygodni minelo jak kilka krotkich dni. Szesc tygodni spedzilam w Polsce i do tego ponad piec z tych szesciu w moim rodzinnym miescie u mamy. Bylo cudownie! Kazdemu zycze tak fajnych wakacji. Ale o wakacjach napisze za kilka dni, jak juz sie uporam ze wszystkimi zaleglosciami, jakie mi sie nazbieraly przez ten czas.
Szczerze powiedziawszy to nie mialam ani czasu, ani ochoty na robotkowanie, ale udalo mi sie skonczyc dwa SAL-e, ktore trwaly juz od jakiegos czasu, oraz udalo mi sie wyszyc obrazek na prezent slubny, o ktory prosila moja siostra (wstawie oddzielny post).
Pierwszy do obrobki pojdzie SAL kuchenny, ktorego schemat stworzyla Manue, a oto moj obrazek:


I drugi SAL zorganizowany przej http://je-brode-un-peu-beaucoup.over-blog.com/






Tuesday, June 5, 2012

KORALIKOWE PREZENTY

Juz pojutrze wyjezdzam na wakacje do Polski na 6 tygodni. Nie moge sie doczekac. Co prawda jeszcze nie jestesmy spakowani, ale najwazniejsze dwie walizki moich coreczek stoja i czekaja. Odkad przestalismy kupowac im zabawki, zaczela sie mania kupowania ciuchow. Az wstyd sie przyznac ile nam sie tego nazbieralo. Dlatego tez kazda mogla zabrac ze soba tylko co dusza im zaspiewala, pod warunkiem, ze same beda ciagnac swoje walizki. Oj zeby tylko pogoda dopisala....Teraz to i u nas zrobilo sie zimno i bardzo nieprzyjemnie.
Ale nie o tym mialam pisac. 
W prezencie dla mojej siostry zrobilam pare kolczykow i .... same zobaczcie i ocencie. Prosze nie zwracajcie uwagi na jakosc zdjec, bo te sa robione na predce w ostatniej sekundzie. Sliczne zdjecia, wymuskane , poszly w nicosc wraz ze zdjeciami z festiwalu. Trudno.
Akurat ta brazoletka jest dla mojej mamy. Kuleczki szklane w kolorze srebrnym.


A tak przy okzaji, to kazda z nas bedzie miala taka sama brazoletke. Z ta roznica, ze ja z siostra dostaniemy po parze kolczykow. Moja mam nie ma przekutych uszu.



 Ze sztucznego bursztynu. Kulki o srednicy 1.5 cz.


 Kuleczki z czerwonego aventu.


Zielone lezki ze szkla.


Ze slicznego, mieniacego sie kamienia. Niestety wiecej informacji nie posiadam, bo zostaly mi tylko te cztery koraliki paletajace sie po torbie.


Zielony avent i koral.


Ciemno fioletowe krysztalki swarowskiego.


Modelina. Niestety rozyczki kupilone sa z katalogu. Taka zdolna to ja nie jestem, aby je sama "wyplatac".


Kwiatki to masa perlowa, a koraliki to jakas masa modelinowa. Dawno temu nakupowalam w roznych kolorach i po raz pierwszy je wykorzystalam.


 Zielony avent i "lt. serpentine"


Jedne z moich pierwszych kuleczek, ktore zaplotlam. Mam ich wiecej, ale pochwale sie innym razem.


Krysztalki swarowskiego i kuleczki szklane.


A te kolczyki, tak przy okazji wyszly dla mnie.


Red avent. Ten komplecik powstal z mysla o mamie. Mam nadzieje, ze jej sie spodoba.


A to juz prezent Kasi dla babci. Moje dziecko, samo dobralo koraliki i zaprojektowalo wyglad w calosci. Mama musiala tylko poskladac do kupy.


 Kuleczki drewniane.


Ta brazoletka jest dzielem mojej pieciolatki. Prezent dla cioci.


Mam nadzieje, ze nie zanudzilam. Ide spac, bo jutro trzeba jeszcze isc do pracy.

Sunday, June 3, 2012

POLSKI FESTIWAL W NEW JERSEY

Co roku w pierwsza niedziele miesiaca czerwca w PNC Bank w Hazlet New Jersey odbywa sie Polish Heritage Festival. I wlasnie dzisiaj po raz czterdziesty mozna bylo "zasmakowac" troche polskiej kultury i tradycji daleko od domu. Bylo wszystko co mozna spotkac na takim festiwalu. Polskie jedzenie (nawet mozna bylo spotkac pieczonego na roznie prosiaka), zabawy i konkursy, stoiska polskie z wyrobami ludowymi, ksiazkami, ciuchami (szalenstwo pilki noznej tutaj rowniez szaleje) i muzyka. Do tego byl rowniez pokaz starych samochodow. Bylo fajnie.
Wybralam sie tam z dwoch powodow. Pierwszy, gdyz moje dziecie chcialo wziasc udzial w konkursie piosenki, a drugi powod, to chcialam sie z wami podzielic zdjeciami z tej imprezy. Owszem Kasia wziela udzial w konkursie, ale zdjec nie bedzie. BO GLUPIA ZA MNIE WARIATKA!!!!!! PRZEZ CZYSTY PRZYPADEK SFORMATOWALAM APARAT I TYM SPOSOBEM WYKASOWALAM CALA ZAWARTOSC KARTY. Nie macie pojecia jaka ja na siebie bylam zla i nadal jestem.
Z tego wszystkiego nie mam nawet sily na pakowanie sie.........a za trzy dni jedziemy na wakacje do Polski. Juz nie moge sie doczekac.

Thursday, May 31, 2012

SAL u JANICK cz.3

Prze wyjazdem do Polski, probuje nadrobic zaleglosci. Moze na weekend uda mi sie pokazac caly zbior robotek, a na razie pokazuje trzecia czesc Salu.



Tuesday, May 29, 2012

SAL u Janick cz. 1 i 2

Witajcie ponownie. Nie mam nic ciekawego do zaofiarowania, oprocz kolejnego Salu. Tym razem zostal on zorganizowany przez janick.
Mialam juz skonczyc z tymi zabawami, ale to okazuje sie silniejsze ode mnie. No coz moze kiedys wykorzystam te wszystkie haftowanki na dobre cele. Na razie nie przestaje.....


Friday, May 25, 2012

SAL KUCHENNY cz 5 i 6

Cale szczescie maj juz sie konczy i w koncu skonczy sie caly ten pospiech, zamieszanie, i wszystko wroci do normy. Moze znowu bede miala troche wiecej czasu na wlasne przyjemnosci? A tym czasem pokazuje dwie czesci francuskiego Sal-u


Monday, May 14, 2012

KOMUNII CZAS NASTAL....

 Jak juz wczesniej obiecalam, zdradzam tajemnice co robilam przez ostatni miesiac. Pomijam oczywiscie obowiazki domowe, obowiazki w pracy i moje zajecia w szkole ( przy okazji moge sie pochwalic, ze zaliczylam obie klasy i dostalam dwie piatki), pomiedzy remontem i szkola moich dzieci, wyszywalam i wyszywalam. Maj sie zaczal i zaczal sie sezon komunijny. W tym roku nadarzyly nam sie kolejne dwie komunie i jak juz w tamtym roku pisalam, zamierzalam wyszyc kolejne obrazki z "tej samej serii". Pierwsza komunia odbyla sie w sobote 5-go maja. Pierwszy obrazekzdarzylam na czas, a nawet z prawie tygodniowym wyprzedzeniem. Roznia sie one od zeszlorocznych jedynie ramka. Tym razem kupilam (obie w tym samym dniu) biale ze srebrnym paskiem passpartu. Calkiem dobrze wygladaly obrazki w tych ramkach. Same osadzcie.






Z drugim bylo troche trudniej. Komunia miala byc 13-go maja, a czas uciekal jak szalony. Po egzaminach napadlo mnie ogromne zmeczenie. Padalam o godzinie 20-tej jak male dziecko po caladziennej zabawie na swiezym powietrzu. Nie moglam sie zmusic do dluzszego siedzenia. Bylam juz gotowa na wsadzenie karteczki do koperty z przeprosinami za spoznienie. Ale nie musialam tego robic. Pojechalam z dziecmi na msze komunijna o 11-tej. Pomiedzy msza a przyjeciem bylo jeszcze trzy godziny poslizgu. Wrocilam do domu, siadlam z igla i do nikogo sie nie odzywalam. Skonczylam obrazek z praniem i obsadzeniem w ramke dokladnie 14:55, a impreza zaczynala sie o 15-tej. Poniewaz restauracja znajduje sie blisko mojego domu, spoznilismy sie tylko studencki kwadrans. Jestem z siebie dumna. 



A teraz spokojnie moge wrocic do swojego Sal-u. A tak na marginesie...zapisalam sie na kolejny Sal, ale o tym innym razem .

Thursday, May 3, 2012

SAL KUCHENNY cz.4

Moze w nastepnym tygodniu wszystko sie uspokoi i bede mogla pokazac pare innych rzeczy, ktore udalo mi sie zrobic w tak zwanym miedzyczasie. A tymczasem pokazuje kolejny krok mojego francuskiego Sal-u.