Zanim jednak zaczal sie ten zwariowany czas, wybralismy sie na kilka dni do Pensylwenii. Dlugo sie zastanawialismy czy wogole wyjechac z domu, bo chorobsko rozlozylo nas oboje w przyspieszonym tempie. Stwierdzilismy, ze wolimy dzieci wywiezc na mala wycieczke i kurowac sie na swiezym powietrzu niz zamknac sie w domu. I to byl switny pomysl.
Pojechalismy do Bushkill Falls zwanego rowniez Niagara Pensylwenii. Nasi znajomi maja tam dom, ktory wynajmuja na tzw. weekendy. Bylo cudownie! Niby bylismy wsrod ludzi, a jednak w gluszy.

Po drodze do parku, zajechalismy do sklepu z wyrobami indianskimi i narciarskimi Moje corcie przymierzaly roznego rodzaju czapki i czapy, co mozna zobaczyc na zalaczonym obrazku.
Nie wiem, kto mial wiekszy ubaw. My czy dzieci?W samym parku rowniez bylo cudownie. Nie mialam pojecia, ze moje dzieci sa tak wytrzymale w chodzeniu. Zwlaszcza moje "baby". A bylo gdzie spacerowac.

Ale za to mozna napotkac tutaj na "cuda" przyrody, ktore zwracaja uwage ze wzgledu na swoja urode, prostote czy tezniesamowitosc. nie bede nikogo zarzucac zdjeciami przyrody, wiec wybire tylko dwa, ktore mi sie bardzo spodobaly.
No comments:
Post a Comment