Wyglada na to, ze oposcilam swojego bloga na dlugie miesiace.....No tak minely dokladnie trzy miesiace. Nie wiem jakim cudem. Toc to juz prawie koniec wakacji. Ktos powie, ze jrszcze zostaly ponad trzy tygodnie. Dla mnie wakacje koncza sie z koncem polkolonii moich dzieci czyli za tydzien. A co potem? Sama nie wiem. Chyba bede musiala zafundowac sobie wakacje. Moze i to tez dobrze zrobi?
A co robilam przez ten caly czas jak mnie nie bylo? Jak to co. Caly miesiac zajal nam remont lazienki i pokoju dzieci. Rozpoczelam tez pare robotek, ktore postaram sie pokazac w tym tygodniu (musze nadrobic zaleglosci). Ale zanim to nastapi, musze sie pochwalic swoimi postepami w koralikowym szydelkowaniu. Moim marzeniem bylo posiadanie naszyjnika, ktory zobaczylam u
weraph. To byla milosc od pierwszego ujrzenia. Musialam cos takiego miec!!! Nie musze go zakladac, ale miec musze. Udalo mi sie i mam juz swoj potrojny lariat.
Uzylam koraliki przezroczyste Toho 11/0. Nitka granatowa, niebieska i cieniowana.
Jesli chodzi o ta mala tulejke, to mialam z nia troche klopotow. Jeszcze nigdy nie plotlam koralokow metoda peyote. A poniewaz jestem bardzo madra (tu powinna sie znalezc mordka z dlugim jezykiem), zamiast uczyc sie na czyms latwiejszym, ja wyskoczylam z przezroczystymi koralikami, gruba nitka i nieodpowiednia igla. Myslalm, ze uda mi sie zaoszczedzic troche czasu, ale niestety przeciagnal sie do rozmiarow, o ktorych nie warto wspominac. Ale nieskromnie powiem, ze efekt mi sie podoba jak rowniez to, ze sie nauczylam czegos nowego.....tak przy okazji.
Jako zawieszki wykorzystalam zestaw z " Alicji w Krainie Czarow". Czyz nie sa urocze?
A tutaj takie male przyblizenie. Zdjecia jak zwykle nie sa najlepsze, ale nie mam na co narzekac. Dobrze, ze sa. Znalazlam na internecie dokladna instrukcje jak focic bizuterie, ale niestety nie udalo mi sie rad wprowadzic w zycie. Moze to wina zarowek?
Do tego powstala rowniez brazoletka, ktora bardzo lubie.
To jeszcze nie wszystko, ale komputer a wlasciwie internet mi sie buntuje i kolejne pokazy przekladam na jutro.
Milych snow. U nie mnie juz prawie pierwsza w nocy.