Strona 1

Saturday, October 30, 2010

SWIATECZNY SAL

W piatek zapisalam sie na Swiatecznego-SAL-a , zorganizowanego po raz drugi przez Anie (Aploch). Niestety nie mialam juz sily, aby tego samego dnia napisac tutaj chocby paru slow. Nazwalam go choinkowy las. Potrzebuje takich malych choineczek minimum 10-ciu. Jest to prezent dla pan, ktore naleza do kolka charytatywnego, do ktorego ja rowniez naleze. Co roku probuje wymyslec im jakis maly prezent wykonany wlasnorecznie, wiec tym razem dostana ode mnie te maluszki. Pomysl zaczerpnelam z zeszlorocznego choinkowego SAL-a zorganizowanego rowniez przez Anie.
\

Thursday, October 28, 2010

UPARCIUCH

Co zrobic z upartym, zawzietym prawie-czterolatkiem?
U Karoliny w przedszkolu byly robione zdjecia. Wyciagnelysmy ladna spodniczke i bluzeczke. Mamusia pieknie uczesala wlosieta. Cala droge rozmawialysmy o najpiekniejszym usmiechu i o tym, ze wyslemy sliczne zdjecia do Polski do babc i dziadkow. Pelna szczescia weszla do srodka i.....Trzy godziny pozniej dostalam telefon, ze moj "aniolek" wpadl w histerie. Nie pomogly grozby i prosby. Ani to, ze nie pojdzie do polskiej szkoly w soboty (moje dziewczyny uwielbiaja chodzic do polskiej szkoly), ani to, ze jutro nie zabiore jej do Kasi na szkolna parade haloweenowa. Nic! kompletnie NIC! Wyczerpana i zniechecona, zostawilam ja w przedszkolu i wyszlam z bolem glowy.
Ja na to swoje dziecie czasami nie mam sily. Czasami mam ochote rowniez zwolnic sie z funkcji mamy, ale tego sie nie da.

Thursday, October 21, 2010

SAL BOZONARODZENIOWY

Czekalam i czekalam az Ania oglosi nowy SAL Swiateczny 2010, ale nie moglam sie doczekac. W miedzyczasie znalazlam maly, slodki SAL u LiliRose. Moj francuski jest tak wspanialy jak angielski przed przyjazdem do Stanow, czyli totalne zero. Ale udalo mi sie zapisac. Jak? Nie pytajcie. Co prawda przez brak znajomosci jezyka, popelnilam kilka pomylek, ale mysle, ze w ten sposob moje xxx beda wlasnie moje.

Nie jest to arcydzielo, ale ostatnimi czasy podobaja mi sie francuskie miniaturki i samplerki.
Jako tlo wykorzystalam kanwe, ktora sama farbowolam. Herbata albo kawa? Sama juz nie pamietam. Jednak dzieki tym plamom, moj obrazek nabral wygladu "starocia", co mi sie bardzo podoba.
Prawdopodobnie juz zabraknie mi czasu na Sal Ani, gdyz zaczelam wyszywac prezenciki bozonarodzeniowe. Naliczylam ich ponad 30. Troche duzo. Znajac siebie naklepie czekoladowych choinek i tak sie skonczy moja wena tworcza.


Wednesday, October 20, 2010

PODUSZECZKA

Dwa tygodnie temu (az trudno uwierzyc, ze to bylo tak dawno) spotkalam sie ze znajoma, ktora umawialysmy sie ponad 6 miesiecy. Jakos nigdy nie bylo czasu i okazji na spotkanie. Moje dziewczyny rozpoczely polska szkole w soboty, a ja w ten sposob mam 3.5 godziny wolnosci, ktore probuje poswiecic tylko dla siebie. Nawet zaliczylam fryzjera.....
Ale wracajac do znajomej imienniczki. Zmowilysmy sie na spotkanie u niej w domu. Nie wypadalo mi pojsc z pustymi rekoma, wiec oprocz kupionych drobnostek w torebce znalazla sie rowniez poduszczka, ktora bardzo przypadla mi do gustu. Mam nadzieje, ze Izie rowniez.



Monday, October 4, 2010

IDZIE JESIEN

Jesien przyszla do nas wielkimi krokami, a ja oczywiscie sie spoznilam. Nic na to nie poradze. Ale zaczne od poczatku.
Jakis miesiac temu, a moze mniej, postanowilam rozpoczac jesienne porzadki w swoich niteczkach. Poniewaz udzielam sie w grupie charytatywnej, z resztkami wloczek nie mam problemu. Raz w tygodniu spotykamy sie w czasie lunchu robimy na drutach i szydelku, czapki, szaliki, chusty, narzuty dla potrzebujacych. Ale o tym bedzie napewno innym razem.
Ale wracajac do watku tego postu. Zrobilam jedna chuste dla siebie, ale nie za bardzo mi pasowala. Zrobilam druga, aby wykorzystac resztki. Zdjecia beda troche pozniej. Potem zaczelam czapke i szalik, rowniez z resztek. I ten komplecik przywlaszczyla Karolina. Tej zimy nie zmarznie.
Obie rzeczy sa wykonane z dwoch roznych rodzajow i kolorow wloczki. Jakie? Nie mam pojecia. Dostalam je od znajomej.

W miedzyczasie bylo jeszcze cos. Ale przypomnialam sobie, ze idzie jesien i dziewczyny potrzebuja nowe nakrycia glowy. Na zamowienie Kasi jest zielona czapeczka.
Ta miala byc dla Karoliny, ale jakos sie zrobila mi przyduza, wiec Karolina musi poczekac.
Przegladajac blogi natrafilam na blog Katii. Bardzo podobaja mi sie jej prace i sprobowalam swoich sil. Nie jestem zadowolona z koncowego efektu, ale podejrzewam, ze bedzie nastepny szalik. Na razie zostanie przy Kasi.
Zanim jednak to nastapi, musze zrobic porzadki w szafach i czapke Karolince na teraz. Jak na zlosc, zabraklo mi nitki. A myslalam, ze mam jeszcze jeden moteczek.